Działki w mieście

Posted by in Inne

Przez trójmiejskie strony Gazeta.pl przetoczyła się mała dyskusja na temat obecności ogródków działkowych w mieście. Wpierw pojawił się zdecydowany głos na nie, a następnie równie zdecydowany głos na “to nie jest nasza sprawa, więc może tak”.

Owszem, prawdą jest, że ogródki to często jedyne oderwanie od codzienności dla wielu osób. Oraz że te ogródki nie zostały tam narzucone siłą, tylko istnieją, bo mieszkańcy tego chcą. Należy jednak zadać sobie pytanie – czy faktycznie większość mieszkańców? Ile osób mieszka niedaleko ogródków, a ile z nich faktycznie korzysta? Redaktor Sandecki w swoim felietonie wspomina o skwerach na Zachodzie, gdzie można – w ramach edukacji ekologicznej – sadzić rzodkiewkę czy kwiatki. Nie informuje jednak, czy są to skwery dostępne dla wszystkich, czy może udostępniane nielicznym. A może faktycznie zrobić na miejscu ogródków parki, z wyznaczonymi miejscami upraw, doglądanymi przez lokalne społeczności. A dodatkowo w parku zorganizować zajęcia dla seniorów – z jogi, tai – chi, nordic walkingu, czegokolwiek, co będzie dla nich oderwaniem od codzienności.

Gdy spojrzeć na lotnicze zdjęcia Gdańska, widać wyraźnie, jak poszarpane jest nasze miasto. Między poszczególnymi dzielnicami zdarzają się spore przestrzenie, niewykorzystane przez jakąkolwiek tkankę miejską (cokolwiek ten magiczny zwrot znaczy). Na niektórych z tych przestrzeni są ogródki działkowe. Czy faktycznie muszą tam być? Nie można tych terenów oddać wszystkim mieszkańcom? Przy okazji połączy się poszczególne osiedla, zbuduje więzi, pokaże wszystkim zalety z kawałka zieleni w mieście.

Zawsze zastanawiało mnie też, na ile zdrowa jest taka marchewka, wychodowana w odległości kilkuset metrów od dużej arterii komunikacyjnej. Jeżeli faktycznie jest to nieszkodliwe, to tylko kolejny argument za udostępnieniem tych terenów wszystkim .Jeśli jednak poza witaminami warzywa z ogródków zawierają też bonusowe składniki, to jaki jest sens ich uprawiania w środku miasta?

Redaktor Sandecki wspomina o jeszcze jednej, towarzyskiej funkcji działek. Można tam rozpalić grilla, ognisko… I tym samym wszyscy mieszkańcy okolicznych bloków mogą oglądać niesamowitą mieszankę zwoływania ościennych plemion indiańskich i konklawe. Ba, nie tylko oglądać, ale i poczuć, jak wiatr odpowiednio zawieje. Podobno na mitycznym Zachodzie w parkach stoją ogólnodostępne grille dla mieszkańców. Dla wszystkich mieszkańców. Czemu nie przeszczepić tego na nasz grunt – grunt po dawnych działkach?

Jeśli się tak nad tym zastanowić, to kwestie estetyczne, podnoszone przez redaktor Kozłowską, są najmniejszym z problemów, jakie można dostrzec dokoła ogródków działkowych w centrum miasta.

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter