Jarmark Świąteczny 2012

Posted by in Śródmieście

Święta, święta… i po świętach ([c] by Paulo Coelho). Niżej podpisany połamał się opłatkiem, wyszalał w Sylwestra poza Gdańskiem, to nic dziwnego, że zaległości blogowe się porobiły. I dlatego trzeba nieco cofnąć się w czasie. Do okresu przedświątecznego. Może to i lepiej, że zajmę się tym tematem teraz – moje ewentualne narzekanie nie zepsuje nikomu nastroju.

W Gdańsku po raz kolejny odbył się Jarmark Świąteczny. To już jest tradycja – bardzo miła zresztą – że przed świętami można kupić kilka drobiazgów w jednym klimatycznym miejscu. Sam jarmark jest tak popularny, że reklamuje się go aż do kolejnych świąt

W tym roku dla straganów otwarto Wielką Zbrojownię, co uważam za świetny pomysł. Można było zobaczyć ponownie wnętrze oraz zaprezentowane na małej wystawie propozycje zagospodarowania (wreszcie) tego budynku. Wnętrze Zbrojowni było bardzo przytulne – ustawiono w nim ławki oraz piece, ogrzewające odpoczywających. Zaprezentowano też kilka ciekawych choinek, wykonanych z nietypowych materiałów. Była więc choinka z plastikowych kubków, ze styropianu czy z kartonu.

Niestety, ponad to niewiele dobrego udało mi się znaleźć. Owszem, kilka straganów z żywnością regionalną to ciekawa odmiana od plastikowej chińszczyzny, ale dlaczego (o czym pisałem przed rokiem) nie postarać się o zaproszenie większej ilości rzemieślników, rękodzielników i artystów? Dlaczego znowu dominowały stragany z kapciami czy czapkami wyprodukowanymi w Państwie Środka?

Osobną kwestią było nienaturalne rozciągnięcie straganów. Koło Bramy Wyżynnej były kramy z masówką, bliżej Zbrojowni i w samym budynku – coś bardziej wyszukanego. A między nimi wielki, pusty plac, którego nie wypełnił pan sprzedający kasztany czy koksowniki. Może warto w przyszłym roku jednak wszystko ścisnąć, aby to chociaż sprawiało wrażenie przytulności? Świetną okazję zmarnowano – upchnięcie większości stoisk w Zbrojowni, ustawienie na skrzyżowaniach tych dizajnerskich choinek, oraz „wylanie się’ z budynku kilkoma kramami mogło dać wrażenie prawdziwego jarmarku. Byłoby przytulniej, a tym samym cieplej. Bo nawet pod dachem Zbrojowni potrafiło być zimno. Dobrze, że ustawiono piecyki – sam widziałem, że skorzystał z nich przynajmniej jeden bezdomny i jeden bezpański pies.

No cóż, może za rok się uda. Tymczasem możemy poczekać do Wielkiej Nocy – może wiosną doczekamy się jarmarku z prawdziwego zdarzenia?

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter