I gdzie się można najeść?

Posted by in Śródmieście

W minionym tygodniu musiałem coś zjeść – jak to się mówi – „na mieście”. Pędziłem więc co tchu do „Kung Food”, o którym pisałem kiedyś… i odbiłem się od opuszczonej rolety. Wszystko wskazuje na to, że lokal przestał działać, bo nie znalazłem żadnej informacji o przeprowadzce. A neon nad drzwiami zdjęto.

Popędziłem więc co tchu do sąsiedniego „Burritos!”, który też Wam kiedyś polecałem – i tam trafiłem na informację o trwającym remoncie.

Mieszczący się nieco dalej bar mleczny też jest w remoncie i nie serwuje posiłków.

No i jeszcze nieodległy kebab. Też w remoncie, choć w tym wypadku pomyślano o poinformowaniu klientów, kiedy mogą wrócić.

Wiem, że to drobiazgi, ale to dość niekomfortowe uczucie, kiedy idzie się przez centrum miasta i nie można nigdzie wstąpić na małą przekąskę. No, prawie nigdzie. Niezawodny „Pyra bar” działa i karmi przepysznie. A dla tych, którzy nie muszą jeść na ciepło, jest sklep o wielce mówiącej nazwie:

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter