I znowu w gąsienicy

Posted by in Wrzeszcz

Moja fascynacja przejściami podziemnymi na Nowej słowackiego jest Wam być może znana. Do dziś nie rozumiem, dlaczego zdecydowano się tam umieścić trzy przejścia podziemne, przy jednoczesnym przepleceniu ich przejściami naziemnymi. I jakoś nikt nie potrafi mi tego wyjaśnić.

Jak to już kiedyś napisałem - zejścia do tych tuneli przypominają mi wpełzające pod ziemię gąsienice. A ponieważ na szczęście wybudowano tylko trzy tunele, mogę się pokusić o napisanie małego przewodnika po nich. Dziś – zdecydowanie najszerszy tunel. Skrzyżowanie z Reymonta.

Dlaczego uważam, że jest najszerszym tunelem? Ze względu na to, co zobaczyłem podczas jego budowy.

Tunel oczywiście jest tak samo upiększony, jak jego mniejszy brat.

Choć tym razem jest drobne wyjaśnienie – monitoringu się jeszcze nie doczekał. Ale nawet gdyby był, to i tak nic by to nie zmieniło.

Ten tunel nie ma eleganckich wind. Ma eleganckie podjazdy. Które elegancko ciągną się i ciągną… Dość powiedzieć, że podjazd od strony północnej zaczyna się po jednej stronie Reymonta, a kończy po drugiej. Tak więc osoba korzystająca ze schodów wyjdzie z innej strony ulicy, niż osoba korzystająca z podjazdu.

A gdy już wjedziemy podjazdem, to czeka na nas ciekawy widok. Osoby, które muszą przy podjeżdżaniu skorzystać z poręczy, mogą sobie zerknąć za przecudnej urody ekrany.

Czepiam się? Być może. Ale tunele to niejedyny element Nowej Słowackiego, którego nie rozumiem. I cały czas czekam, aż ktoś mi go wytłumaczy. Potraktujcie więc ten wpis jako moje wołanie o oświecenie.

A może ktoś z Was potrafi wyjaśnić mi wszelkie kwestie związane z tunelami? Czekam na odpowiedzi.

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter