Śniadanie na trawie

Posted by in Śródmieście

Ledwo co napisałem o tym, jak fajnie jest na „nowym” Targu Węglowym, a już mogłem przetestować, o ile lepiej jest, gdy nowy wystrój placu połączy się z nietuzinkowym pomysłem. W sobotę, 31 sierpnia, o 11:00 zaczęło się śniadanie na trawie. Połączone z prezentacją nowej identyfikacji Gdańska w mediach społecznościowych. Od dziś króluje hasztag #ilovegdn – i jest to moim zdaniem hasło rewelacyjne.

Ale przede wszystkim na Targu Węglowym tego poranka królowała atmosfera wspólnego śniadania gdańszczan. Czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłem. Wszyscy uśmiechnięci, zajadający się specjałami przygotowanymi przez… blogerów. Bowiem w sobotę przypadał Międzynarodowy Dzień Blogera, więc niektórzy z nas zeszli się, aby wspólnie poświętować.

Ja też przygotowałem co nieco i szalenie ucieszył mnie fakt, że mój szpinak rozszedł się w oka mgnieniu. Trochę mniej cieszył mnie fakt, że podobnie szybko zniknęły inne specjały. A ja pojawiłem się na Targu około 11:30. Cóż, kto późno przychodzi… Trochę ciasta i lemoniady udało się jednak uszczknąć i stwierdzam, że były przepyszne. Do tego stopnia, że dopiero podczas tworzenia tego wpisu coś sobie uświadomiłem. Byłem tak zajęty pałaszowaniem, że nie zrobiłem ani jednego zdjęcia.

Poza przypinkami gdańsko – blogowo – społecznościowymi, można było też własnoręcznie wykonać przypinki nawiązujące do miejsca, w którym się znajdowaliśmy. Według jednego z trzech dostępnych wzorów.

Moja Żona stwierdziła, że w tym całym przypinkowym szaleństwie brakuje jej czegoś, co oddawałoby jej stan. Owszem, ona też „lovegdn”. I lubi Targ Węglowy. Ale nie jest blogerką, nie ma jej w mediach społecznościowych – więc postanowiła wykorzystać sytuację i stworzyła własną przypinkę. Najlepszą na świecie.

A potem było już tylko słodkie lenistwo, rozmowy i prawdziwie piknikowa atmosfera. Żałuję, że nie mogliśmy zostać nieco dłużej. Ale mam nadzieję, że to będzie impreza cykliczna. Ja mój szpinak mogę przygotowywać zawsze, a może uda się nie spóźnić następnym razem.

Gdańskie śniadanie na trawie pokazało też, jak wielki potencjał drzemie w miejskim palcu, jakim jest Węglowy. Dziesiątki osób, świetna zabawa, humory – i to pomimo niespecjalnie piknikowej pogody. Gdyby Targ Węglowy zorganizować jeszcze lepiej, na przykład tak, jak o tym ostatnio pisałem, takie śniadania mogłyby się stać gdańską tradycją. Chcielibyście zjeść takie śniadanie na trawie w samym centrum?

PS: przypinkowe szaleństwo nie skończyło się wraz ze śniadaniem. W sobotę Pyra Bar obchodził swoje pierwsze urodziny i również obdarowywał przypinkami. Oraz przepysznymi ciasteczkami w kształcie… ziemniaka.

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter