51. Bieg Westerplatte

Posted by in Śródmieście

Sobotnie przedpołudnie, lekki wietrzyk od zatoki, chmury zasnuwające niebo… i ponad trzy tysiące biegaczy, czekających na start w najstarszym w Polsce biegu ulicznym. 51. Biegu Westerplatte. Między nimi – niżej podpisany. Z mocnym postanowieniem zejścia z czasem poniżej 50 minut. Oraz z chęcią na przebiegnięcie tej trasy bez autobusu na plecach

Nie trzymając Was w niepewności – udało się. Ustanowiłem rekord życiowy i niewiele zabrakło do zejścia poniżej 48 minut.

Co do samej imprezy – tym razem, w przeciwieństwie do zeszłorocznej edycji - pokuszono się o pomiar czasu netto. A nawet w oparciu o te wyniki zbudowano klasyfikację generalną. Trasa pozostała prawie bez zmian – prawie, bo zamiast biec Ogarną i finiszować koło Dworu Artusa, biegaczom zafundowano bieg Długim Targiem, Długą, Tkacką – z finiszem na Targu Węglowym. Co oznaczało dłuższy odcinek po bruku.

Z cyklu „narzekanie codzienne” – pan kamerzysta na mecie stał w takim miejscu, że zasłaniał zegar. A za metą nieroztropnie rozstawiono autobusy z depozytami, punkty z jedzeniem i wpuszczono widzów – przez co zrobiło się zamieszanie. Ale najważniejsze, że udało się odebrać medal…

Bieg był super. Jeśli ktoś jeszcze nie próbował – zachęcam. Zresztą spójrzcie tylko na tę uśmiechniętą twarz na poniższym zdjęciu. To ja na ostatnich metrach biegu.

Dajcie znać, czy może biegliście. Albo zamierzacie biegać. Albo uważacie cały ten szum na bieganie za jedną, wielką bzdurę. Komentarze na Was czekają.

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter