Bieganie patriotyczne

Posted by in Gdynia, Przymorze

Miniony długi weekend pozwolił mi nie tylko na błogie lenistwo, ale i na radosne uczczenie 95 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Bieganiem. Łącznie w patriotycznym uniesieniu przebiegłem 15 km.

Zacząłem sobotnim porankiem, tradycyjnie na gdańskim parkrunie. Uczestnicy poproszeni zostali o przyjście w strojach w barwach narodowych. Nie ukrywam, że u mnie to było lekko naciągane – ale czerwona koszulka i biała czapka spełniają warunki. Za to niektórzy spośród biegaczy byli faktycznie przebrani w barwy narodowe. Biało – czerwone nakrycie głowy czy ozdoba stroju nie były czymś nietypowym.

Biegło się dość ciężko, bo po nocnym deszczu leżące na ziemi liście były śliskie – ale przy bieganiu zawsze trzeba uważać. Deszcz czy upał, nic nie daje mi takiego kopa z rana w sobotę jak własnie 5 km na parkrunie. Liczę, że się tam kiedyś spotkamy.

Ale prawdziwa uczta biegowa czekała na wszystkich trójmiejskich biegaczy w poniedziałek, w Gdyni. Bieg Niepodległości na dystansie 10 km. Ostatnia z imprez w Grand Prix Biegów Ulicznych w Gdyni.

Do biegu zapisało się ponad 6 tysięcy uczestników. Na metę wbiegło ponad 5,5 tysiąca. Istny rekord frekwencyjny. Trasa dość wymagająca – przynajmniej dla mnie. Za to pogoda wyśmienita, o ile ktoś się ciepło ubrał. Ja się ubrałem*.

Niestety, ból stopy spowodował, że o pobiciu rekordu życiowego mogłem tylko pomarzyć. W pewny momencie usiadłem na przystanku na Świętojańskiej, aby rozmasować ból. Obok mnie siedziała dwu – może trzyletnia dziewczynka i bacznie mi się przyglądała.

– Zawodnik?

Pytanie z jej ust padło, gdy tylko zauważyła, że na nią spojrzałem.

– Tak, jestem zawodnikiem – odparłem zgodnie z prawdą, choć nieco zdziwiony.

– Zawodnik! Zawodnik! – dziewczynka podbiegła do brata stojącego przy trasie biegu – Tu jest zawodnik!

Widocznie w tej chwili stałem się wielką atrakcją. Tymczasem uradowana dziewczynka wróciła do mnie. Przybiliśmy piątkę, a gdy już miałem rusza, spytałem:

– Kibicujesz?

– Patrzę – odparło rezolutnie dziewczę po chwili zastanowienia.

Tak, kibice stanowią o sile tego sportu. Bez nich nie byłoby takiej frajdy. Musiałbym jednak mieć jakąś kamerę sportową, aby pokazać Wam, jak fajnie potrafią kibicować niektórzy. Oraz jakie widoki mają biegacze.

Bieg ukończyłem w czasie krótszym niż 55 minut i odebrałem upragniony medal. Czwarty do kolekcji. Wszystkie złożyły się na duży, okrągły widok Gdyni.

A już w lutym – start kolejnego cyklu. Biegniecie ze mną?

* Za to zmarzłem czekając w kolejce do depozytu – ale gdyby nie jego słaba organizacja, nie musiałbym tam tracić tyle czasu.

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter