Czegoś mi tu brakuje…

Posted by in Śródmieście

2014-02-02 GzD zima 001

Przypatrzcie się powyższemu zdjęciu. Czego na nim brakuje? Nie widzicie? Potrzebujecie małej podpowiedzi? Proszę bardzo, oto ona.

2014-02-02 GzD zima 002

No więc? Czego tu brakuje?

Reklamy.

20140203_071832

Swego czasu na wybranych przystankach autobusowych i tramwajowych zainstalowano specjalne tablice, na których każdy może przykleić swoje ogłoszenie, ulotkę. Wszystko po to, aby nie zaśmiecać wiat. I to rozwiązanie się sprawdza. Przynajmniej dla małych reklamodawców. Bo ci duzi i tak wykupią miejsce za szybą wiaty.

Ale dla tych dużych takie tablice to nic. Oni mają swoje słupy reklamowe, na których zawieszają płachty reklamowe. Przez bardzo długi czas takim słupem był ten budynek:

2014-02-02 GzD zima 040

Na szczęście teraz, gdy prywatny właściciel chce go przywrócić do dobrego stanu, jest szansa na to, że nie będzie już traktowany jak miejsce na dowolną reklamę wielkoformatową.

2014-02-02 GzD zima 043

Ale jedna jaskółka i tak dalej. Pokazany powyżej Zieleniak jest regularnie wykorzystywany do reklamowania tego czy owego (swego czasu wisiała na nim gigantyczna reklama OLT). Wszędzie w mieście są duże billboardy.

2014-02-02 GzD zima 042

A o Krewetce nawet nie ma co mówić. To nie tylko słup (i to o kilku możliwych miejscach powieszenia reklamy). To także zmora współczesności w mieście, czyli ekran, świecący całą dobę. Nocą jest przed nim widno, jak w dzień.

Przesyt reklam, z jakim mamy do czynienia, sprawia, że stajemy się nieczuli na przekaz reklamowy. Mówiąc krótko – reklam jest tyle, że ich nie widzimy. Żadna z nich nie przekona nas do reklamowanego produktu, bo nie będziemy w stanie jej zauważyć. No bo czy ktoś z czekających na tramwaj jest w stanie tak z marszu powiedzieć, co też reklamuje się na płocie rozdzielającym przystanki?

2014-02-02 GzD zima 045

A poza tym, że taka promocja to pieniądze wywalone w błoto (bo najzwyczajniej w świecie taka reklama nie działa), to Gdańsk jest coraz bardziej zaśmiecony takimi nachalnymi reklamami. Gdzie człowiek się nie obejrzy, tam uśmiechnięci modele próbują mu coś sprzedać.

Niestety nie można postawić zapasowego budynku, na którym każdy będzie mógł powiesić, co mu się żywnie podoba.

Dlatego poza możliwymi przepisami prawnymi potrzebne są dwa czynniki. Po pierwsze – wola władz miasta, aby pozbyć się agresywnych reklam z całego miasta. Nie tylko ze ścisłego, historycznego centrum. Żabianka, Zaspa czy Wrzeszcz też mają prawo być estetyczne. Po drugie – reklamodawcy muszą zrozumieć, że rozklejanie wszędzie plakatów jest równie efektywne, co wręczanie ulotek na ulicy. I tak przekaz trafi do kosza.

O ile to ostatnie nie zależy od nas, o tyle to pierwsze – już tak. Chciałbym, aby w nadciągającej (choć nadal odległej) kampanii wyborczej do samorządu poza tradycyjnymi tematami (przedszkola, drogi, miejsca pracy) poruszono też wątek estetyki miasta. A stosunek do reklam wielkoformatowych (i tych mniejszych też) powinien być jednym z podstawowych pytań, jakie dziennikarze będą zadawać kandydatom.

Bo jeśli tego nie zrobią, to wtedy my, blogerzy, będziemy musieli się tym zająć.

PS: Akcja z Zieleniakiem to oczywiście rzadki moment zmieniania płachty. Teraz ponownie z dumą pyszni się na nim jakaś reklama.

2014-02-02 GzD zima 046

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter