Restauracja „Dalmacija”

Posted by in Gdynia

20140208_150109

Lubicie kuchnię chorwacką? Znacie jakiekolwiek danie chorwackie? Nie? No to można to szybko zmienić.

Po gdyńskim Biegu Urodzinowym trzeba było się nieco posilić. Przezornie dzień wcześniej zarezerwowałem stolik w znanej nam już restauracji Dalmacija (Świętojańska 51). Chyba Wam nigdy wcześniej nie opowiadałem o tym miejscu – pora więc nadrobić zaległości.

A najlepiej będzie zaprezentować restaurację poprzez dania, jakie oferuje. Bo przecież nie zainteresuje Was to, że dostaliśmy stolik z widokiem na ulicę, a poza przytulnym parterem dostępne jest też przestronne piętro?

20140208_151324

Zaczęliśmy – niespodzianka – od przekąsek. Feta w wędzonym boczku, podpieczona na ruszcie, znakomicie zaostrzyła apetyt. Choć jak dla mnie całość była nieco za słona… ale i tak wiadomo, że z boczkiem wszystko smakuje jak orgazm.

20140208_152639

 

Tym, co ostatecznie pobudziło wszystkie nasze kubki smakowe, była pieczona papryka, faszerowana owczym serem. Serwowana na zimno. W mojej świadomości do tej pory faszerowana papryka to danie gorące, ale jak widać – Chorwaci wiedzą lepiej. Dużo lepiej. Ilość smaków w tej małej porcji zdumiewa.

Osobny punkt należy się pieczywu, dodawanemu do przystawek. Wedle słów kelnerki, przygotowywanemu w restauracji. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłem taki smaczny i pachnący chleb. Koszyczek z pieczywem opróżniliśmy do ostatniego okruszka.

Danie główne to udziec wołowy, duszony w winie, oraz polędwiczki wieprzowe, zapiekane z pomidorami. Gdybym miał wybrać, która z tych potraw smakowała bardziej, miałbym nielichy problem. Udziec rozpływał się w ustach, pozostawiając winny posmak. A kluseczki, z jakimi go serwowano, świetnie komponowały się z sosem. Natomiast polędwiczki, dzięki dodatkowi świeżych ziół, miały wyraźny, lekko gorzkawy smak. Sos był lekko pikantny, ale nie na tyle, aby przepalić przełyk. Raczej na tyle, aby chcieć zjeść więcej i więcej…

20140208_154224

Tylko że okazało się, że po bieganiu mój żołądek chyba się kurczy. Większą część polędwiczek zabraliśmy do domu, podobnie jak deser. Ciasto czekoladowe. W menu określono je mianem „delikatne” i faktycznie takie jest. To ciasto urzeka swoją gładkością. Nie jest aż tak słodkie, więc można zjeść go sporo… Na szczęście wzięliśmy tylko dwa kawałki.

Jedzenie – bez zarzutu. Wystrój – jak najbardziej poprawny. Obsługa – sympatyczna. Czego chcieć więcej? Może tylko jakiegoś chorwackiego piwa lub napoju bezalkoholowego. Bo samą rakiją wszyscy się nie napiją.

Ja wiem, że do „Dalmaciji” trafię jeszcze nie raz. I to nie tylko przy okazji biegów w Gdyni. Wam też polecam to miejsce. Warto się wybrać na Świętojańską i odkryć bogactwo chorwackich smaków.

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter