Kto zabił miasto?

Posted by in Inne

bloki_ściany_domy_miasto_schody

Tytuł brzmi jak zapowiedź najdziwniejszego kryminału świata. Tymczasem tak własnie brzmiał temat wykładu, jaki wczoraj wieczorem odbył się w Instytucie Kultury Miejskiej. Dowiedziałem się o nim w ostatniej chwili i cieszę się, że znalazłem na niego czas.

Dwóch panów z Warszawy, Tomasz Malkowski i Marcin Szczelina, tworzy tzw. kolektyw Architecture Snob. Pod tą angielską nazwą kryje się para inteligentnych facetów dyskutujących o architekturze. To tyle. W Gdańsku postanowili pomówić o tym, kto zabija miasto. Winnego wskazali od ręki.

20140218_192455

To Le Corbusier. Architekt, urbanista, czołowy przedstawiciel modernizmu. Człowiek, który wymyślił, że ciasne i ciemne miasta odda słońcu i ludziom. A najprościej było to zrobić budując odległe od siebie, betonowe wieżowce. Ten eksperyment architektoniczno – socjologiczny nie przyniósł niczego dobrego. Zamiast tworzyć przyjazne miasta, stworzono betonowe getta.

Obecnie tzw. świat stara się uciec od krzywd wyrządzonych przez betonowe myślenie. Coraz częściej sięga się po rozwiązania proponowane m.in. przez Jana Ghela, duńskiego architekta, odpowiedzialnego np. za uczłowieczenie Kopenhagi czy fragmentów Nowego Jorku. Ba, powstał nawet termin „kopenhagizacja” (a w każdym razie używali go prowadzący). Mianem tym określa się działania mające na celu oddanie miejskiej przestrzeni przede wszystkim ludziom. Nie samochodom, nie budynkom, a ludziom.

20140218_195936

Ale to tzw. zachód. U nas idea miasta nie dla ludzi ma się całkiem nieźle. Główni winowajcy takiego stanu rzeczy to: suburbanizacja, wszechobecne reklamy, zamknięte osiedla, samochody i blokowiska. Diagnoza o tyle trafna, co prosta.

Wykład był bardzo ciekawy i jako osoba bez wykształcenia kierunkowego sporo się z niego dowiedziałem. Ale tak do końca to nie dowiedziałem, kto zabił miasto. Czy faktycznie całą winę ponosi modernizm, czy może coś, co nazwano „deweloperyzmem”? Ale szukanie winnego to jedno. Bardziej interesowały mnie środki naprawcze – czyli co zrobić, aby nasze miasta (w tym Gdańsk) przywrócić do życia? Skoro nie żyją…

Tu – zaskoczenie – prostej recepty brak. Owszem, powinniśmy w wyniku dyskusji wypracowywać jedno stanowisko, ale patrząc tylko na dyskusję, jaka rozpętała się na koniec spotkania, widać, że to nie jest proste zadanie. Zatem chyba jesteśmy skazani na miejskie koszmary…

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter