Ciężki jest życie Pudziana…

Posted by in Śródmieście

Gdy wyszedł z czeluści teatru, przez zgromadzoną gawiedź przeszedł szmer zachwytu. Oto On. Niepokonany. Najsilniejszy.

Pudzian.

2014-04-23 Teatr Szekspirowski 0062014-04-23 Teatr Szekspirowski 013

Spójrzcie tylko na te perfekcyjnie wyrzeźbione mięśnie. Na tę świątynię ciała, okrytą metalowym pancerzem. Jak dumnie kroczy! Już objął cały tłum we władanie. Już czuje na sobie te pełne zachwytu spojrzenia niewiast. Ten zazdrosny, ale jednocześnie bojaźliwy wzrok mężczyzn.

Podobno ludzie, na których skierował swój wzrok, czuli ciepło i mrowienie. Jednocześnie miękli niczym wosk i czuli w sobie niepohamowaną silę. Niby tysiąc gardeł zawyło w jednym momencie. To Jego moc opromieniała swym blaskiem wszystkich dookoła.

Widzów już ujarzmił, teraz pora na budynek. Cóż to dla Niego! Betka, jarmarczny popis, który nie wymaga użycia nawet dziesiątej części jego nadludzkiej siły. Betonowy kloc, który przysiadł w mroku, jest przy Nim tylko igraszką. W zasadzie mógłby wykonać swoje zadanie nieco mocniejszym westchnięciem, ale ludzie chcą Go zobaczyć w akcji.

Zaczyna więc oburącz wybierać przygotowaną linę. Metr za metrem. Na widowni zapada cisza. Wreszcie lina napręża się. Zaczynają trzeszczeć włókna. Prężą się muskuły pod skórą – zdaje się, że zaraz rozsadzą pancerz. Gwiazdy chwilowo przygasają, aby nie odciągać uwagi od największego zmagania tego wieku. Człowiek kontra dach. Starcie tytanów.

2014-04-23 Teatr Szekspirowski 014

Lecz co to? Dach ani drga! Pot zaczyna spływać po czole, ale nie widać choćby kawałka unoszącego się skrzydła. Skandal! To po to przyszliśmy pomimo zimna i późnej pory? Gdzie nasz dach? Czy nikt go nie otworzy?

Lina wiotczeje w dłoniach. Ramiona opadają. Sznur wyślizguje się spomiędzy palców. Pudzian zrezygnowany odsuwa się w bok. Siada na ziemi, patrzy przed siebie niewidzącym wzrokiem. Jest mu smutno. Jęk zawodu unosi się nad trybunami.

2014-04-23 Teatr Szekspirowski 026Bo jakże to? Nie podołał? Nie otworzył dachu? Przecież powiedział, że da radę! Już wie, że zawiódł. Czuje tysiące utkwionych w niego par oczu, niczym wyrzut, którego nie da się zmyć. Pełen niedowierzania wzrok błądzi po widowni. Na ustach zdaje się wisieć cichutkie „przepraszam”. Bo koniec już z uwielbieniem tłumów. Dość rozanielonych spojrzeń niewiast. Dość okrzyków ku czci. Nie będzie już zaproszeń na wydarzenia, nie będzie fetowania przybycia do miast i wsi.

Czuł presję, ale nie podołał jej. Zawiódł. Owszem, to był dach – spore bydlę. Jedno z tych w stylu „tysiąc atletów, tysiąc kotletów”. Niemniej – przecież to On. Najsilniejszy człowiek świata. I nie dał rady. Siedzi więc smutno, a ci, którzy jeszcze przed chwilą gotowi byli pisać sonety na jego temat, teraz wytykają go palcami.

2014-04-23 Teatr Szekspirowski 019Nagle na murze teatru w zupełnym zaskoczeniu pojawia się barwny korowód postaci teatralnych. Kogóż tam nie ma! Tajemnicze postaci zasiedlają teatr, włażą nań po ścianach. Rozbrzmiewa opętańcza muzyka, a procesja sunie przed siebie po murze budynku.

2014-04-23 Teatr Szekspirowski 1002014-04-23 Teatr Szekspirowski 0282014-04-23 Teatr Szekspirowski 0332014-04-23 Teatr Szekspirowski 0342014-04-23 Teatr Szekspirowski 0402014-04-23 Teatr Szekspirowski 0412014-04-23 Teatr Szekspirowski 0422014-04-23 Teatr Szekspirowski 0452014-04-23 Teatr Szekspirowski 046 I oto już teatr nie jest martwą bryłą – ma duszę! Nie jest już tylko czarnym klockiem, wyciosanym z metalu i betonu. To żywa część miasta. A z żywymi Pudzian może się zmierzyć.

Wstaje więc nasz siłacz, ponownie chwyta za linę  – a my ponownie widzimy, jak pod skórą zaczynają grać mu wszystkie mięśnie. Tym razem musi podołać! Ale też teatr się zmienił, zrozumiał, że jest fragmentem Gdańska. Nie jest już nieprzystępnym budynkiem. Z chęcią otwiera się na wszystkich mieszkańców. Skrzydło dachu powoli i majestatycznie wychyla się z mroku.

2014-04-23 Teatr Szekspirowski 0712014-04-23 Teatr Szekspirowski 082

Rozlega się burza oklasków, tłum szaleje. Heros schodzi ze sceny w poczuciu dobrze wykonanej roboty.

2014-04-23 Teatr Szekspirowski 054

Kurtyna.

PS: A jeśli ktoś woli mniej poetycki opis – zapraszam na film.

Może nie będę w taki sposób pisał każdego tekstu, ale nie ma się co oszukiwać – to było otwarcie dachu. Coś, co już widziałem. Jak bardzo można to opakować w fajerwerki? I jak wiele można napisać o takim opakowaniu?

Bo wszystko, co mi przychodziło do głowy, mogłem zawrzeć w trzech zdaniach:

Dach się otwiera. Zmarzłem. Otwarty dach to świetny ekran dla kina pod gwiazdami.

Dziękuję Andrzejowi Ługinowi z fanpage’a „Gdańsk, Strefa Prestiżu” za możliwość wejścia na to wydarzenie, a mojemu Tajemniczemu Edytorowi za inspirację do napisania takiej relacji.

PS2: a na moim drugim blogu – dobre rady inspirowane obserwacjami tłumu na tej konkretnej imprezie.

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter