NEXT – czyli Abordaż w Bunkrze

Posted by in Śródmieście

Czyli jak spędziłem miło dwie godziny na zdrowym śmiechu.

O tym, że lubię improwizacje – chyba wiadomo. Wielkim smutkiem napełniła mnie swego czasu informacja o rozpadzie Kompanów, czyli gdańskiej grupy improwizacyjnej (moim zdaniem – najlepszej w Polsce). Na szczęście po rozwiązaniu z Kompanów powstały dwie ekipy – które mogłem zobaczyć na tegorocznym „Podaj Wiosło”.

A teraz jedna z nich – Abordaż – wystąpiła w klubie Bunkier.

IMG_20140520_185024 (1500x1500)

Zespół zaprezentował swój nowy format, nazwany „NEXT”. Polega on na tym, że co jakiś czas jeden z bohaterów odgrywanej sceny ginie (lub po prostu odchodzi), aby odrodzić się (albo po prostu powrócić) w zupełnie innym wcieleniu. Wydaje się, że to świetny pomysł na masę rewelacyjnych scen.

Niestety, nie do końca wykorzystany. Tak naprawdę zamieniło się to w klasyczne „scenki z kapelusza”, nie do końca ze sobą powiązane (czasem niektórzy bohaterowie pojawiali się w innych historiach, ale jedynie epizodycznie). Był to pokaz krótkich form, budowanych wokół poszczególnych postaci.

Trochę szkoda – można było z tego zrobić jedną długą opowieść. W której co jakiś czas pojawiałaby się nowa postać. Oczywiście, coś takiego byłoby zdecydowanie trudniejsze (bo nie jest tak łatwo powiązać kozę, latający pasztet i kapłana), ale od Abordażu mogę wymagać, bo wiem, na co ich stać. Format z „Podaj Wiosło”, czyli „Pamiętny dzień”, był niesamowitą, długą opowieścią z rozbudowaną fabułą. Tu mi tego zabrakło.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli – powyżej jedynie przedstawiłem moje odczucia co do samego formatu. Tak zrozumiałem jego ideę i na coś takiego liczyłem. Że dostałem coś innego – bywa. Ale jeśli chodzi o samą treść, poziom żartów czy skojarzeń – to wszystko było na jak najwyższym poziomie.

20140520_194721 (1500x1125)

Jak zwykle w takich sytuacjach mam problem, bo z jednej strony – ten spektakl już się nie powtórzy, więc moja opowieść nikomu nie zepsuje niespodzianki. Z drugiej zaś – nie wierzę, że ktoś, kogo tam nie było, złapałby klimat opowieści tylko dzięki słowu pisanemu. Ale powiem Wam, że poznaliśmy na przykład historię odbijania z gdyńskich rąk wieży Bazyliki Mariackiej. Boga mówiącego tylko dwoma głosami (bo Jezus się wstydził). Szkołę mieszczącą się obok klasztoru Szaolin, w której uczono zamiatania.

No i była też magiczna kanapka, jako remedium na molestowanie i prześladowanie w szkole. A na sam koniec szynszyle zabiły wszystkich ludzi.

Uśmiałem się setnie i już czekam na kolejną okazję. A ta przyjdzie z pewnością, bo zapowiedziano, że Abordaż w Bunkrze będzie występował co miesiąc. A zatem – do zobaczenia w czerwcu!

Kliknij i przekaż dalejShare on FacebookTweet about this on Twitter